A pomyślałam żeby dodać więcej muzyki, bo już mi się nudzi same wypracowania pisać xD
poniedziałek, 25 czerwca 2012
niedziela, 24 czerwca 2012
Hanafuda - Karciana rozgrywka
Zbliża się koniec roku xD czyli
wiadomo co się szykuje, wolne lekcje. Każdy chyba tak ma że musi chodzić
do szkoły, ale nauczyciele pozwalają nam oglądać filmy, grać w różne
gry lub po prostu porozmawiać z kolegami bądź koleżankami. Więc sporo
można robić co się chce to czemu by nie zagrać kartami Hanafuda ??
"Chociaż gra w karty od wieków znana japońskim elitom, bo nie służyła do uprawiania hazardu. W Japończykach zamiłowanie do tej rozrywki rozbudowali Europejczycy. Początek dała załoga statku Francisco Xaviera, który przypłynął do Japonii w XVI w. Marynarze mieli ze sobą talię 48 portugalskich kart do gry hombre. Gdy tylko Japończycy zaznajomili się z zasadami, w Kraju Kwitnącej Wiśni powstały pierwsze domy hazardu. Ich działalność skończyła się w 1633 r. kiedy Japonia zamknęła się na kontakty z przedstawicielami zachodniego świata. Harazd został zakazany. Gra w karty zdążyła już jednak spodobać Japończykom na tyle, że podczas następnych dziesięcioleci prześcigali się w wymyślaniu sposobów omijania prawa. Ponieważ dokuczliwe regulacje prawne dotyczyły kart europejskich, stworzono unsun karuta, czyli zestaw japońskich kart do gry. Na obrazkach zamiast europejskich symboli pojawiły się postaci japońskich wojowników. Talia zawiera 75 kart. Gdy gra kartami unsun karuta stała się zbyt modna, rząd zakazał ich używania, co przyspieszyło powstanie kolejnych talii innego typu. Miejsce unsun karuta zajęły karty mekuri karuta. Tym razem talia składała się z 48 elementów podzielonych na 12 części, czyli przypominała talie europejskie i jako taka znów stała się niezwykle popularna. Gdy i tej gry zakazano w 1791 r., w jej miejsce natychmiast powstała następna oryginalna talia, a gdy i jej zakazano, kolejna.
W końcu japoński rząd zdał sobie sprawę, że jakiś rodzaj karcianej gry zawsze będzie uprawiany i zaczął rozluźniać restrykcyjne prawo. Rezultatem tego są właśnie karty hanafuda, które łączą japońską tradycję z zachodnim stylem gry. Karty te nie mają jednak numerów - celem gry jest łączenie obrazków z tych samych grup.
Oczywiście od chwili, gdy karty przestały być zakazane, spadła ich popularność. Odzyskały ja pod koniec XIX w., kiedy japońska mafia Yakuza zaczęła wykorzystywać karty hanafuda w grach hazardowych."

Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
"Chociaż gra w karty od wieków znana japońskim elitom, bo nie służyła do uprawiania hazardu. W Japończykach zamiłowanie do tej rozrywki rozbudowali Europejczycy. Początek dała załoga statku Francisco Xaviera, który przypłynął do Japonii w XVI w. Marynarze mieli ze sobą talię 48 portugalskich kart do gry hombre. Gdy tylko Japończycy zaznajomili się z zasadami, w Kraju Kwitnącej Wiśni powstały pierwsze domy hazardu. Ich działalność skończyła się w 1633 r. kiedy Japonia zamknęła się na kontakty z przedstawicielami zachodniego świata. Harazd został zakazany. Gra w karty zdążyła już jednak spodobać Japończykom na tyle, że podczas następnych dziesięcioleci prześcigali się w wymyślaniu sposobów omijania prawa. Ponieważ dokuczliwe regulacje prawne dotyczyły kart europejskich, stworzono unsun karuta, czyli zestaw japońskich kart do gry. Na obrazkach zamiast europejskich symboli pojawiły się postaci japońskich wojowników. Talia zawiera 75 kart. Gdy gra kartami unsun karuta stała się zbyt modna, rząd zakazał ich używania, co przyspieszyło powstanie kolejnych talii innego typu. Miejsce unsun karuta zajęły karty mekuri karuta. Tym razem talia składała się z 48 elementów podzielonych na 12 części, czyli przypominała talie europejskie i jako taka znów stała się niezwykle popularna. Gdy i tej gry zakazano w 1791 r., w jej miejsce natychmiast powstała następna oryginalna talia, a gdy i jej zakazano, kolejna.
W końcu japoński rząd zdał sobie sprawę, że jakiś rodzaj karcianej gry zawsze będzie uprawiany i zaczął rozluźniać restrykcyjne prawo. Rezultatem tego są właśnie karty hanafuda, które łączą japońską tradycję z zachodnim stylem gry. Karty te nie mają jednak numerów - celem gry jest łączenie obrazków z tych samych grup.
Oczywiście od chwili, gdy karty przestały być zakazane, spadła ich popularność. Odzyskały ja pod koniec XIX w., kiedy japońska mafia Yakuza zaczęła wykorzystywać karty hanafuda w grach hazardowych."
Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
Gejsze - motyle nocy
"Misternie zdobione kimono,
tajemniczy uśmiech, godzinami przygotowywana fryzura, twarz ukryta pod
grubą warstwą białego makijażu i znajomość 1001 sposobów zabawiania
mężczyzny. Gejsze, niesłusznie mylone z prostytutkami (niestety),
doceniane są na całym świecie.
Gejszami - aż do XVIII w. - zazwyczaj byli mężczyźni, a do ich zadań należało rozbawianie gości dzielnic rozkoszy, w których zasadniczo królowały kurtyzany. Szybko ustąpili oni jednak pola płci pięknej. Kobiety gejsze zamieszkały w okiya - domach przeznaczonych tylko dla nich. Dzisiaj prawdziwych gejsz są setki, a nie tysiące, jak trzy wieki temu, gdy rodziła się ta tradycja. Zanim dziewczyna mogła dołączyć do tego elitarnego grona, długie lata była maiko - praktykantką. Przyuczanie zaczynało się bardzo wcześnie, niekiedy już w wieku kilku lat. Córki były do okiya sprzedawane przez rodziców. Potem, by odrobić "zainwestowane" w nie przez opiekunkę pieniądze, musiały długo pracować. Obecnie proceder sprzedawania dziewczynek jest zakazany, a większość maiko to dziewczyny, które same zdecydowały się na to zajęcie.
Edukacja gejsz, zwanych boginiami zmierzchu lub motylami nocy, nie jest tania. Jak wskazuje nazwa, gejsza to człowiek sztuki [ "gei" - sztuka, "sha" - człowiek ], kobieta, która potrafi zagrać na shamisenie - trzystrunowym instrumencie japońskim, zniewalająco zatańczyć w starodawnym styl, zaparzyć tradycyjnym sposobem aromatyczną herbatę, a potem podyskutować o ostatnich wydarzeniach politycznych. Jednocześnie zawsze pamięta, żeby jej rozmówca czuł się panem sytuacji. Takie wykształcenie zabiera kilka lat. Do tego dochodzi kosztowny strój i liczne zabiegi kosmetyczne, dzięki którym gejsze wyglądają nieskazitelnie pięknie. Z powodu tych wydatków tradycyjna gejsza potrzebowała sponsora, zwanego danna. Nie mogła wybrać go sama, decydujący głos w tej sprawie miała jej opiekunka w okiya, zwana mama-san. Ważnym momentem w życiu maiko było obcinanie pukla włosów. Tego typu mizuage oznaczało, że maiko stała się dorosła i może wykonywać zawód gejszy.
Prawdziwa gejsza nie jest prostytutką, a to skojarzenie jest największym przekłamaniem dotyczących tych kobiet. Zadaniem gejsz nigdy nie było pełnienie usług seksualnych. Jednocześnie atrakcyjność cielesna zawsze stanowiła ważny aspekt jej działalności. Tradycyjne kimono noszone przez gejsze odkrywał kark, uznawany przez Japończyków za najbardziej zmysłową część ciała. Wypaczenie tradycji gejsz nastąpiła po II wojnie światowej, kiedy Amerykanie pokonali Japonię :( . Wówczas wiele prostytutek podawało się za gejsze. Współcześnie na ulicach można zobaczyć "podróbki" gejsz - turystki, które dzięki przedsiębiorczym firmom przywdziewają na jedną noc czarną perukę i piękne kimono. Przy odrobinie szczęścia w starych dzielnicach gejsz w Kioto można natknąć się na maiko. Ostatecznie gejsze mieszkające w okiya przemykają znanymi sobie przejściami do herbaciarni ochaya, w których dotrzymują towarzystwa bogatym Japończykom i zagranicznym biznesmenom. "
Skoro już o gejszach mowa to pewnie część z was widziała już film "Wyznania Gejszy" jeśli nie ta zapraszam na stronę : www.zalukaj.tv
Ja oglądałam go już parę razy i twierdze że to przepiękna opowieść i polecam ją każdemu, nawet jak ktoś nie jest fanem Japonii...
Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
Gejszami - aż do XVIII w. - zazwyczaj byli mężczyźni, a do ich zadań należało rozbawianie gości dzielnic rozkoszy, w których zasadniczo królowały kurtyzany. Szybko ustąpili oni jednak pola płci pięknej. Kobiety gejsze zamieszkały w okiya - domach przeznaczonych tylko dla nich. Dzisiaj prawdziwych gejsz są setki, a nie tysiące, jak trzy wieki temu, gdy rodziła się ta tradycja. Zanim dziewczyna mogła dołączyć do tego elitarnego grona, długie lata była maiko - praktykantką. Przyuczanie zaczynało się bardzo wcześnie, niekiedy już w wieku kilku lat. Córki były do okiya sprzedawane przez rodziców. Potem, by odrobić "zainwestowane" w nie przez opiekunkę pieniądze, musiały długo pracować. Obecnie proceder sprzedawania dziewczynek jest zakazany, a większość maiko to dziewczyny, które same zdecydowały się na to zajęcie.
Edukacja gejsz, zwanych boginiami zmierzchu lub motylami nocy, nie jest tania. Jak wskazuje nazwa, gejsza to człowiek sztuki [ "gei" - sztuka, "sha" - człowiek ], kobieta, która potrafi zagrać na shamisenie - trzystrunowym instrumencie japońskim, zniewalająco zatańczyć w starodawnym styl, zaparzyć tradycyjnym sposobem aromatyczną herbatę, a potem podyskutować o ostatnich wydarzeniach politycznych. Jednocześnie zawsze pamięta, żeby jej rozmówca czuł się panem sytuacji. Takie wykształcenie zabiera kilka lat. Do tego dochodzi kosztowny strój i liczne zabiegi kosmetyczne, dzięki którym gejsze wyglądają nieskazitelnie pięknie. Z powodu tych wydatków tradycyjna gejsza potrzebowała sponsora, zwanego danna. Nie mogła wybrać go sama, decydujący głos w tej sprawie miała jej opiekunka w okiya, zwana mama-san. Ważnym momentem w życiu maiko było obcinanie pukla włosów. Tego typu mizuage oznaczało, że maiko stała się dorosła i może wykonywać zawód gejszy.
Prawdziwa gejsza nie jest prostytutką, a to skojarzenie jest największym przekłamaniem dotyczących tych kobiet. Zadaniem gejsz nigdy nie było pełnienie usług seksualnych. Jednocześnie atrakcyjność cielesna zawsze stanowiła ważny aspekt jej działalności. Tradycyjne kimono noszone przez gejsze odkrywał kark, uznawany przez Japończyków za najbardziej zmysłową część ciała. Wypaczenie tradycji gejsz nastąpiła po II wojnie światowej, kiedy Amerykanie pokonali Japonię :( . Wówczas wiele prostytutek podawało się za gejsze. Współcześnie na ulicach można zobaczyć "podróbki" gejsz - turystki, które dzięki przedsiębiorczym firmom przywdziewają na jedną noc czarną perukę i piękne kimono. Przy odrobinie szczęścia w starych dzielnicach gejsz w Kioto można natknąć się na maiko. Ostatecznie gejsze mieszkające w okiya przemykają znanymi sobie przejściami do herbaciarni ochaya, w których dotrzymują towarzystwa bogatym Japończykom i zagranicznym biznesmenom. "
Skoro już o gejszach mowa to pewnie część z was widziała już film "Wyznania Gejszy" jeśli nie ta zapraszam na stronę : www.zalukaj.tv
Ja oglądałam go już parę razy i twierdze że to przepiękna opowieść i polecam ją każdemu, nawet jak ktoś nie jest fanem Japonii...
Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
Bonsai - Drzewka w rozmiarze mini
Ahh lato, wakacje i
te sprawy... Dla tych co mają więcej czasu, są systematyczni i smykałkę
do ogrodnictwa proponuje drzewka bonsai. Choć co prawda sztuka
miniaturyzacji drzew przybyła do Japonii z Chin, to właśnie Japończycy
okazali się mistrzami w tej dziedzinie. Dziś te prześliczne, maleńkie
drzewka rosnące w doniczkach kojarzą się wyłącznie z Krajem Kwitnącej
Wiśni.
"Sztukę bonsai Japończycy zaczęli uprawiać prawdopodobnie już w VIII w., choć pierwsze pisane wzmianki na ten temat i rysunki karłowatych drzewek pojawiają się dopiero w źródłach pochodzących z początku XIV w. W tym czasie miniaturyzacji drzew osiągnęła już w Japonii doskonałość. W Chinach tymczasem technika tworzenia ogrodów w wersji kompletnie podupadła.
W dawnych wiekach uprawianiem bonsai, czyli jak wskazuje nazwa "roślin na tacy", zajmowali się w Japonii jedynie ludzie pochodzący z arystokratycznych rodów. Jednak już w XVIII w. bonsai trafiło pod strzechy i stało się powszechnym hobby. Drzewa i krzewy uprawiane w sztuce bonsai rosną w specjalnie do tego przeznaczonych pojemnikach, jednak żeby osiągnąć pożądany efekt wizualny, trzeba się nimi odpowiednio opiekować. Jedną z podstawowych czynności w tworzeniu bonsai jest technika przycinania korzeni, aby uniemożliwić drzewu rozrost do naturalnych rozmiarów. Ciekawszy jest sposób zmniejszenia grubości pnia drzewa przez tak zwany okład powietrzny. Polega to na założeniu wokół pnia pętli z drutu, tak by wciął się w korę. W nacięcie wkłada się mech i ziemię. W wyniku umiejętnie przeprowadzonej operacji można nie tylko uzyskać pożądaną grubość pnia, ale i drugie miniaturowe drzewo.
Żeby hodowane drzewo osiągnęło doskonałą formę, trzeba się nim zajmować przez wiele lat - czasem jedno bonsai przekazywane jest z pokolenia na pokolenie i ciągle udoskonalane. Prawdziwe bonsai nigdy nie jest gotowe. Nawet gdy osiąga idealny kształt, wciąż wymaga pielęgnacji, ciągłego przycinanie korzeni, odcinanie pędów i owijania gałązek drutem w taki sposób, by zachować kształt nadany im przez twórcę. Trzeba je także regularnie nawozić i podlewać. Hodowla takich miniaturek wymaga więc zaangażowania i wielkiej systematyczności.
Do tworzenia bonsai najlepiej nadają się drzewa i krzewy o zdrewniałych pędach. Znawcy najbardziej cenią bonsai tworzone z drzew długowiecznych, takich jak dęby, sosny, cisy i jałowce."

Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
"Sztukę bonsai Japończycy zaczęli uprawiać prawdopodobnie już w VIII w., choć pierwsze pisane wzmianki na ten temat i rysunki karłowatych drzewek pojawiają się dopiero w źródłach pochodzących z początku XIV w. W tym czasie miniaturyzacji drzew osiągnęła już w Japonii doskonałość. W Chinach tymczasem technika tworzenia ogrodów w wersji kompletnie podupadła.
W dawnych wiekach uprawianiem bonsai, czyli jak wskazuje nazwa "roślin na tacy", zajmowali się w Japonii jedynie ludzie pochodzący z arystokratycznych rodów. Jednak już w XVIII w. bonsai trafiło pod strzechy i stało się powszechnym hobby. Drzewa i krzewy uprawiane w sztuce bonsai rosną w specjalnie do tego przeznaczonych pojemnikach, jednak żeby osiągnąć pożądany efekt wizualny, trzeba się nimi odpowiednio opiekować. Jedną z podstawowych czynności w tworzeniu bonsai jest technika przycinania korzeni, aby uniemożliwić drzewu rozrost do naturalnych rozmiarów. Ciekawszy jest sposób zmniejszenia grubości pnia drzewa przez tak zwany okład powietrzny. Polega to na założeniu wokół pnia pętli z drutu, tak by wciął się w korę. W nacięcie wkłada się mech i ziemię. W wyniku umiejętnie przeprowadzonej operacji można nie tylko uzyskać pożądaną grubość pnia, ale i drugie miniaturowe drzewo.
Żeby hodowane drzewo osiągnęło doskonałą formę, trzeba się nim zajmować przez wiele lat - czasem jedno bonsai przekazywane jest z pokolenia na pokolenie i ciągle udoskonalane. Prawdziwe bonsai nigdy nie jest gotowe. Nawet gdy osiąga idealny kształt, wciąż wymaga pielęgnacji, ciągłego przycinanie korzeni, odcinanie pędów i owijania gałązek drutem w taki sposób, by zachować kształt nadany im przez twórcę. Trzeba je także regularnie nawozić i podlewać. Hodowla takich miniaturek wymaga więc zaangażowania i wielkiej systematyczności.
Do tworzenia bonsai najlepiej nadają się drzewa i krzewy o zdrewniałych pędach. Znawcy najbardziej cenią bonsai tworzone z drzew długowiecznych, takich jak dęby, sosny, cisy i jałowce."
Cytat z książki: "Japonia cuda świata" autorstwa Magdaleny Patryas, Macieja Miłosza i Natalii Klorek
Another
Właśnie co zaczęłam oglądać
"Another" ale strasznie mi się spodobał. Polecam ten serial miłośnikom
horrorów lub tajemnic. Serial jako tak nie jest straszny, ale niektóre
momenty są straszne (choć nie było jeszcze takiej sceny, która by
naprawdę mną tak wstrząsnęła xD , ale skończyłam dopiero 8 odcinek więc
wszystko przede mną )
GŁÓWNE POSTACIE :
Kouichi Sakakibara - Spokojny i inteligentny nastolatek. Przeniósł się do Yomiyamy z Tokio.
Mei Misaki - Bardzo spokojna i tajemnicza dziewczyna. Nosi opaskę na lewym oku.
Akcja "Another" rozpoczyna się od ukazania historii pewnej uczennicy o imieniu Misaki, która była inteligentna, popularna i wzorowa. Lecz niespodziewanie umiera. Jej koledzy i koleżanki z klasy postanowili zachowywać się tak jakby nic się nie stało i że Misaki nadal żyje, aż do ukończenia szkoły. 26 lat później do tej szkoły trafia Kouichi, czuje że coś jest nie tak, gdyż klasa zachowuje się dziwnie. Najbardziej jest zainteresowany pewną tajemniczą dziewczyną o imieniu Mei, którą nikt zdaje się nie dostrzegać. A co do tego dochodzą zgony, które na pierwszy rzut oka wydają się być zbiegiem okoliczności.

A teraz informacje dodatkowe :
Serial ma 12 odcinków po ok. 25 minut, znajdziecie je na stronie
www.anime-shinden.info
GŁÓWNE POSTACIE :
Kouichi Sakakibara - Spokojny i inteligentny nastolatek. Przeniósł się do Yomiyamy z Tokio.
Mei Misaki - Bardzo spokojna i tajemnicza dziewczyna. Nosi opaskę na lewym oku.
Akcja "Another" rozpoczyna się od ukazania historii pewnej uczennicy o imieniu Misaki, która była inteligentna, popularna i wzorowa. Lecz niespodziewanie umiera. Jej koledzy i koleżanki z klasy postanowili zachowywać się tak jakby nic się nie stało i że Misaki nadal żyje, aż do ukończenia szkoły. 26 lat później do tej szkoły trafia Kouichi, czuje że coś jest nie tak, gdyż klasa zachowuje się dziwnie. Najbardziej jest zainteresowany pewną tajemniczą dziewczyną o imieniu Mei, którą nikt zdaje się nie dostrzegać. A co do tego dochodzą zgony, które na pierwszy rzut oka wydają się być zbiegiem okoliczności.
A teraz informacje dodatkowe :
Serial ma 12 odcinków po ok. 25 minut, znajdziecie je na stronie
www.anime-shinden.info
Słodki flirt
A więc skoro obiecałam to zabieram się do roboty *w*
Dzisiaj będę oceniać pewną grę internetową "Słodki flirt" , jakby ktoś nie wiedział co to to już tłumacze... W tej grze jak w samym tytule flirtujesz i umawiasz się na randki z przystojniakami. Wcielasz się w licealistkę, która przenosi się do nowej szkoły. Musisz wykonywać różne zadania, które tworzą odcinki i przeżywasz różne przygody :D
Gra wygląda jak z anime wzięta <3
Są przystojni kolesie, ale zdarzają się wyjątki, na szczęście bardzo bardzo mało.
Jest także forum gdzie możesz pogadać na różne tematy. Są tam fora z rysunkami, opowiadaniami (nawet grupowymi), a nawet forum w którym dowiesz się jak zakończyć dany odcinek.
Możesz kupować odlotowe ciuchy na różne okazje ;d
Chyba jedynym małym minusem tej gry, ale da się go przeżyć to są punkty PA ( chodzi o to, aby przejść w jakieś miejsce trzeba zużyć 2 punkty akcji) a niestety codziennie dostaje się 10-15 PA, więc można wykonać mało ruchów.
Moja ocena ogólna jest bardzo pozytywna, zwłaszcza za przystojniaków, o których wspominałam xD
Więc zapraszam do super zabawy ^ ^
http://www.slodkiflirt.pl/accueil.html
Dzisiaj będę oceniać pewną grę internetową "Słodki flirt" , jakby ktoś nie wiedział co to to już tłumacze... W tej grze jak w samym tytule flirtujesz i umawiasz się na randki z przystojniakami. Wcielasz się w licealistkę, która przenosi się do nowej szkoły. Musisz wykonywać różne zadania, które tworzą odcinki i przeżywasz różne przygody :D
Gra wygląda jak z anime wzięta <3
Są przystojni kolesie, ale zdarzają się wyjątki, na szczęście bardzo bardzo mało.
Jest także forum gdzie możesz pogadać na różne tematy. Są tam fora z rysunkami, opowiadaniami (nawet grupowymi), a nawet forum w którym dowiesz się jak zakończyć dany odcinek.
Możesz kupować odlotowe ciuchy na różne okazje ;d
Chyba jedynym małym minusem tej gry, ale da się go przeżyć to są punkty PA ( chodzi o to, aby przejść w jakieś miejsce trzeba zużyć 2 punkty akcji) a niestety codziennie dostaje się 10-15 PA, więc można wykonać mało ruchów.
Moja ocena ogólna jest bardzo pozytywna, zwłaszcza za przystojniaków, o których wspominałam xD
Więc zapraszam do super zabawy ^ ^
http://www.slodkiflirt.pl/accueil.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)